...Stojąca nad jego grobem Rosie zamknęła oczy, zaś spod powiek wyciekły jej łzy. Przytknęła do warg obrączkę ślubną, jedyną pamiątkę po Patricku i zanuciła cicho.
-It was down the glen, one easter morn, to a city fair rode i. When iron line of a marching men, in squadrons passed me by.- Po chwili dołączyła do niej reszta żałobników.
-No pipe did hum, nor battle drum did sound it's dread tatoo. But the Angelus Bell over Liffey Swell rang out in the Foggy Dew.- Nikt ze stojących nad grobami poległych w powstaniu nie zwrócił uwagi na zbierających się wokół brytyjskich żołnierzy. Każdy z zebranych na cmentarzu stracił podczas tych walk coś więcej niż bliską osobę... Wszyscy stracili chęć do życia.
-Ride proudly high, over Dublin Town, they hang out the flag of war. Cause it's better to die neath' an irish sky, then at Sulvea or Sud el Bar.- Między głosy śpiewających wdarł się trzask odciąganych zamków od muszkietów.
-And from the plains of the Royal Neath, strong men came hurrying through. While britannian hounds, with their long range guns sailed into the foggy dew.- Nim zmilkły te ostatnie słowa, powietrze przeszyła salwa z karabinów. Rosie nie poczuła nawet kiedy kula trafiła ją w tył głowy, posyłając wprost na świeżą mogiłę.
-Już zawsze będziemy razem ukochany.- Szepnęła jeszcze, nim życie jej wyciekło na ziemię razem z krwią, wprost na grób Patricka... Jeden z żołnierzy przysięgał potem przy kieliszku, iż widział jak szkarłat ów rozlewa się na kształt pięlnej róży...
sobota, 14 lutego 2009
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)